Pyszne! Zaskakujące! Proste!… nie no serio, jest hitem 🙂 Zainspirowałam się Nową Jadłonomią Marty Dymek, ale trochę pozmieniałam;)

DSC_2416.jpg

Składniki na 3 porcje:

  • 3 buraki,
  • 1 cebula,
  • 1 łyżeczka przyprawy curry,
  • 2 papryczki piri piri,
  • pół łyżeczki mielonej kolendry,
  • pół łyżeczki mielonego kardamonu,
  • pół puszki mleczka kokosowego,
  • 1 szklanka wody,
  • 1 łyżeczka octu ryżowego,
  • 1 łyżeczka sosu rybnego,
  • 3 łyżki wiórków kokosowych,
  • sok z połowy cytryny,
  • 150 g ryżu,
  • sól,
  • olej.

Buraki obrać i pokroić w słupki, cebulę posiekać. Rozgrzać wok (lub dużą patelnię o grubym dnie) i na oleju podsmażyć cebulę z przyprawami. Po 2-3 minutach dodać buraki i smażyć przez kolejne 2 minuty, przerzucając raz na jakiś czas. Wlać mleczko kokosowe, wodę, doprawić octem, sosem rybnym i szczyptą soli. Zagotować, zmniejszyć ogień, przykryć i dusić przez około 30 minut. W tym czasie ugotować ryż i zrumienić wiórki kokosowe na suchej patelni. Podawać curry z ryżem, skropione sokiem z cytryny i posypane wiórkami. Smacznego!

Reklamy

Pyszny obiad prosto z woka. Zainspirowałam się przepisem z TheFeedFeed.com, nawet chciałam zrobić dokładnie taki sam jak w przepisie, ale nie miałam wszystkich składników pod ręką… A zatem, moja wersja (plus widoczek):

DSC_2332.jpg

Składniki na 3 porcje:

  • kostka tofu (300 g),
  • 1/2 brokuła,
  • kilka grzybów – u mnie podgrzybki,
  • 1 papryka,
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej,
  • 1/2 łyżeczki chińskiej przyprawy 5 smaków,
  • 2 suszone papryczki piri piri,
  • 3 łyżki posiekanego szczypiorku,
  • 3 łyżeczki czarnego sezamu,
  • sól,
  • olej,
  • 150 g ryżu,
  • sos:
    • 3 łyżki sosu sojowego,
    • 1 łyżka oleju sezamowego,
    • 1 łyżka syropu klonowego,
    • 2 ząbki czosnku,
    • 1 łyżka startego imbiru,
    • 1 suszona papryczka piri piri,
    • 1 łyżka posiekanego szczypiorku,
    • sok z 1/3 cytryny.

Pokroić tofu na plasterki o grubości około 1 cm i odsączyć: przełożyć na ręcznik papierowy, przykryć ręcznikiem i przygnieść czymś ciężkim (np. patelnią), zostawić na 10 minut, w połowie czasu wymienić ręczniki na świeże.

W międzyczasie podzielić brokuła na różyczki, grzyby oczyścić i pokroić w plastry, a paprykę na kawałki wielkości kęsa. Odsączone tofu pokroić w kostkę, przełożyć do miseczki, dodać mąkę kukurydzianą, przyprawę 5-smaków, piri piri i sól, dobrze wymieszać. Wstawić ryż do gotowania.

Dobrze rozgrzać wok i na oleju zrumienić tofu. Zdjąć z patelni na papierowy ręcznik. Uzupełnić olej i usmażyć warzywa i grzyby – warzywa mają pozostać chrupkie. Zdjąć z woka na papierowy ręcznik.

Wymieszać składniki sosu i wlać je do woka, gotować aż sos zgęstnieje. Gdyby był zbyt gęsty, można dodać wody.

Ryż, tofu, warzywa i grzyby podawać polane sosem i posypane szczypiorkiem oraz sezamem. Smacznego!

 

Miesiąc temu wygrzewałam się i obżerałam w Hiszpanii – najpierw w Madrycie, potem w Walencji. Trochę mi smutno, bo teraz jest zimno, ale zawsze można pooglądać zdjęcia jedzenia. Zapraszam!

DSC_2132.JPG

Na początek churros. Długo o nich marzyłam, to był mój pierwszy punkt programu wyjazdu. Niestety muszę przyznać, że jestem zawiedziona. Nie wiem czy to przez za wysokie oczekiwania czy po prostu źle trafiłam, ale wcale nie są takie pyszne jak wyglądają w internetach. Tłuste, średnio-ciepłe i suchawe. Żadna rewelacja.

DSC_2157.JPG

Na zdjęciu największy hit Madrytu (przynajmniej z tego co tam jadłam). Tapas, rzecz jasna, i to w fantastycznym miejscu – Mercado de San Miguel. Świeże rybki na sucharku za 1 EUR sztuka, tzn. nieźle.

DSC_2189.JPG

A to ciekawostka. Wszechobecne w Hiszpanii chipsy? Nie. Tu wrażliwych zachęcam do przejścia do następnego zdjęcia. Albowiem są to prażone świńskie skórki. Smak? Do chrupania ok, lekko śmierdzące, ale szybko zaczyna się żałować, że się tyle zjadło, bo paskudnie się odbijają :X

DSC_2178.JPG

Lody. Lody są dobre. Szczególnie największa porcja.

I to tyle, jeśli chodzi o zdjęcia z Madrytu. Brakuje tu co prawda zdjęcia z Museum de Jamron czyli Muzeum Szynki, gdzie można zjeść pyszne, chrupiące bagietki z szynką, ale… to wciąż bułka i szynka (dobra szynka). Niestety, z nieznanych przyczyn, w Madrycie żywiłam się przede wszystkim kanapkami, tzn. bocadillos, ale w Walencji miałam żelazne postanowienie zmiany diety…

DSC_2198.JPG

… W związku z którym, jak tylko dotarliśmy na miejsce, poszliśmy zjeść kanapki. Na zdjęciu, w tle, hiszpański klasyk czyli bocadillo de calmares. Bułka z kalmarami z fryty. Bez sosu, bez komentarza. Na pierwszym planie bułka z boczkiem. Może być tylko lepiej 😉

DSC_2207.JPG

Tutaj znowu bułka, ale dla odmiany z pyszną salsą pomidorową i winem cava, z którego słynie region. W ładnym miejscu, ładnie wygląda, oceniam pozytywnie.

DSC_2214.JPG

W końcu, x-dnia wyjazdu udało nam się w końcu zejść na właściwe tory, czyli: menu del dia. W Hiszpanii niektóre restauracje mają w swojej ofercie coś podobnego do polskiego menu lunchowego. Albo raczej to w Polsce, tak jak w Hiszpanii… No wiadomo. W cenie ok. 10 EUR (to tanio) można zjeść dwudaniowy obiad, napić się piwa, a nawet czasem zjeść deser. Na zdjęciu paella valencianaczyli z mięsem. Pyszna. W tle sałatka (nudy) i gazpacho (OK).

DSC_2215.JPG

Na drugie danie (to to samo menuemperador z pesto bazyliowym.

IMG_2445.JPG

A to Mercado Central, jeden z najstarszych targów w Europie. Wielkie zazdro. W domu cierpię na niedobór świeżych ryb.

DSC_2250.JPG

Menu del dia nr 2: kotleciki z dorsza z cytrynowym majonezem i paella z owocami morza, nietypowa bo z makaronem.DSC_2251.JPG

A na drugie… Niestety nie pamiętam co to za ryba 😦 ale była doskonała! I pyszne, świeżutkie kalmary.

DSC_2252.JPG

Danie nr 3, czyli pyszny, kremowy sernik z dżemem. Doskonały.

DSC_2229.JPG

Jednym ze specjałów regionu jest horchata, czyli mleko migdałowe. Kawiarnia, w której ją piliśmy była eko i vege, ale to wcale nie gwarantuje super smaku. Cóż, horchata smakowała bardzo dobrze jak na mleko migdałowe. Ale lody na bazie której były zrobione – pyszne.

DSC_2257.JPG

Pod koniec wyjazdu tęskniliśmy już trochę za domem, więc postanowiliśmy zjeść coś znajomego: kebab. Różnił się trochę od polskiej wersji, ale moim zdaniem na plus: był tylko delikatnie spieczony, raczej nietłusty i krojony maszynką na cienkie plasterki, których było bardzo dużo. Jak dla mnie super. FYI: nie jestem fanką kebabów, raczej ich nie jem.

Oczywiście powyższy przegląd jest bardzo okrojony – to tylko pocztówka z mojego wyjazdu.  Podsumowując, podczas wyjazdu zjadłam zbyt wiele kanapek 😉 Walencję szczególnie polecam, wg mnie to idealny kierunek na wakacje: jest co zwiedzać i jeść, a jak już się zmęczysz to można iść schłodzić się w morzu. Bardzo bardzo chciałabym tam wrócić.

Prosta, bardzo szybka, bardzo smaczna – idealna do pudełka.

DSC_2295.jpg

Składniki na 2 porcje:

  • 100 g kaszy bulgur,
  • 1 cukinia,
  • 1 papryka,
  • 1 marchewka,
  • garść podgrzybków,
  • pół puszki ciecierzycy,
  • 1 łyżeczka oregano,
  • 1 łyżeczka kminku,
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki,
  • 2 łyżki masła
  • 6 listków szałwii,
  • 2 łyżki koperku,
  • sól i pieprz.

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Wstawić kaszę do gotowania. Wyłożyć blachę folią, natłuścić.

Warzywa umyć i pokroić: cukinię na plastry, paprykę na kawałki, a obraną marchewkę na słupki. Grzyby opłukać i pokroić na plastry. Równomiernie wyłożyć warzywa na blachę, dodać oregano, kminek, mieloną paprykę, sól i pieprz. Piec przez ok. 20 minut bez termoobiegu.

W rondelku rozpuścić masło, dodać szałwię i smażyć aż będzie uprażona.

Wymieszać ugotowaną kaszę z warzywami, dodać masło szałwiowe i koperek. Smacznego!

Dawno nic nie wstawiałam, ale spróbuję dziś i w najbliższych dniach trochę odrobić zaległości. Dopadło mnie powakacyjne lenistwo i chyba kryzys kreatywności, więc nawet chyba nie mam za bardzo czym się pochwalić. Tyle w kwestii usprawiedliwienia ciszy, zapraszam na ciasto 🙂

Przepis pochodzi z niezastąpionego bloga Kwestiasmaku.com. Sama nazwa ciasto czekoladowe z cukinią brzmi odstręczająco, ale warto spróbować: przede wszystkim nie czuć smaku cukinii, a jej dodatek sprawia, że ciasto jest wilgotne no i trochę zdrowsze niż zazwyczaj.

DSC_2272.jpg

Składniki (tortownica o średnicy ok. 26 cm)

  • 125 g masła,
  • 2 jajka,
  •  500 g cukinii,
  • 100 g gorzkiej czekolady,
  •  400 g mąki,
  •  1/3 szklanki gorzkiego kakao
  •  1 łyżeczka sody oczyszczonej
  •  1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  szczypta soli
  •  120 g cukru pudru,
  •  1/2 szklanki oleju roślinnego np. słonecznikowego,
  •  1/2 szklanki maślanki lub kefiru,
  • szklanka borówek amerykańskich,
  • 25 ml mleka.

Masło i jajka wyjąć wcześniej z lodówki, żeby miały temperaturę pokojową. Obciąć końce cukinii i zetrzeć ją na małych oczkach tarki. Natłuścić tortownicę i wyłożyć ją papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 165 stopnii.

Posiekać 50 g czekolady. Do miski przesiać mąkę, kakao, sodę oczyszczoną i proszek do pieczenia. Dodać czekoladę i sól, wymieszać. W drugiej misce utrzeć mikserem 100 g masła z cukrem na jasną masę (ok. 5 minut). Wlać olej, miksować kolejną minutę, a następnie jajka, po jednym, miksując za każdym razem po 2 minuty. Cały czas miksując dodawać partiami suchą mieszankę z drugiej miski i maślankę. Na koniec dodać startą cukinię, delikatnie odciśniętą z soku i zmiksować.

Przełożyć ciasto do tortownicy i piec przez 50 minut do suchego patyczka (moje ciasto potrzebowało godziny). Ostudzić i przygotować polewę czekoladową (przepis Anny Starmach):

25 ml mleka podgrzać z 25 g masła, dodać 50 g posiekanej czekolady, wymieszać.

Udekorować ciasto polewą i borówkami. Smacznego!

 

Bardzo prosta, sycąca i zdrowa. Najważniejsza jest tu dobrze przyprawiona kasza!

Składniki na 2 porcje:

  • ok. 100 g kaszy,
  • 20 dag fasolki szparagowej,
  • kilka różyczek brokuła,
  • łyżka oliwy,
  • łyżeczka octu ryżowego,
  • łyżeczka sosu rybnego,
  • 2 łyżki posiekanej pietruszki,
  • pieprz.

Ugotować kaszę na sypko. Z fasolki poodkrajać końcówki i ugotować. Brokuł ugotować. Wystudzoną kaszę doprawić oliwą, octem, sosem rybnym, pietruszką i pieprzem. Wymieszać wszystkie składniki. Smacznego!

Kolejny przepis na sos do makaronu. Doskonały i szybki w przygotowaniu.

Składniki na trzy porcje:

  • pół cebuli,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 4 filety anchois,
  • kilka suszonych pomidorów,
  • 1 suszona papryczka pepperoncini,
  • ok. 500 ml passaty pomidorowej,
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki,
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego,
  • 2 łyżki kaparów,
  • 2 łyżki bułki tartej,
  • kilka listków świeżej bazylii,
  • makaron spaghetti,
  • sól, pieprz,
  • oliwa.

Cebulę posiekać. Czosnek rozgnieść. Rozgrzać patelnię i na 2 łyżkach oliwy smażyć czosnek aż będzie złoty, po czym zdjąć go z patelni. Podsmażyć cebulę przez 2 minuty na średnim ogniu, dodać anchois i mieszać aż się rozpadnie. Dodać suszone pomidory, rozgniecioną papryczkę i smażyć ok. 3 minuty. Wlać passatę, doprawić papryką, octem, solą i pieprzem, zagotować, zmniejszyć ogień i dusić przez przynajmniej 10 minut. Wstawić makaron do gotowania. Gdy będzie al dente odlać z niego ok. 50 ml wody do sosu, wymieszać, dodać kapary i chwilę jeszcze dusić. Odcedzony makaron dodać do sosu, dodać bułkę tartą i wymieszać. Podawać z porwanymi listkami bazylii. Smacznego!